Strony

wtorek, 7 października 2014

Dary lasu :) dla zerówki Tomka i obchody Dnia Mamy (przywcześnione :P)

Dziś  idę do szkoły Tomka świętować Dzień Mamy!

taak, Dzień Mamy :)
Bo Tomka klasa świętuje Dzień Mamy cały rok!
Fajnie mamy, prawda?!!

a to nie pierwszyzna u nas przywcześnione, to nic dziwnego :)

Zapraszają co jakiś czas czyjąś mamę (mamy się zgłaszają na ochotnika) i razem przez godzinkę spędzają   czas w klasie.

Co mi będą robić? Nie wiem, to tajemnica...Napiszę jak wrócę :)

Ja będę im czytać, na zaproszeniu dostałam instrukcję, że książeczkę mam wybrać i przynieść..
Ależ miałam dylematy!
Ostatecznie wybrałam:
 Franklin mówi :kocham cię" i "Mama" Przemysława Wechterowicza
Trzymajcie kciuki, żebym się nie pomyliła!

Zabieram  też dla dzieci koszyki z darami :)

Kosz z podgrzybkami  


(kruche ciastka,
foremkę sama nagięłam z nieużywanej foremki- mikołajowej skarpety


ciastka udekorowałam czekoladą)


koszyk z muchomorkami


lukier z barwnikiem i groszki białe,






















Dołożyłam do koszyka grzybów do pełna.


i koszyczek z ołówkami i ozdobami 
(grzybki z kasztanów i żołędzi jak te 
lub tu


i muchomorki z orzechowej łupiny i plasteliny)





Ps. Tomek się ze mnie śmieje, że tak to przeżywam i się mocno ekscytuję :P :P



Edycja po:

Było niesamowicie,
bardzo wzruszająco
Tomek bardzo się denerwował, ponoć nawet plecaki w klasie układał, by było porządnie :)
Sala była udekorowana pracami dzieci.

Tomek mnie zapowiedział, był tak stremowany i wzruszony, że nie wygłosił zaplanowanej przemowy, po prostu powiedział, że to jego ukochana, najukochańsza mamusia...

Dzieci tańczyły, śpiewały, ćwiczyły ja razem z nimi.
Były zagadki o warzywach, głoskowanie. Przeczytałam im książeczkę.
A na koniec pani przygotowała stół z warzywami, dzieci podchodziły z zasłoniętymi oczami i wszelkimi zmysłami rozpoznawały co im podaję (wedle woli- próbowały, dotykały, wąchały)

Przy okazji mogłam zobaczyć jak funkcjonuje w grupie Tomek, poznać odrobinę  inne dzieci.
Na koniec było pamiątkowe zdjęcie i zostawiłam im koszyczki z ciastkami :)

A ja dostałam od Tomka laurkę i łódkę pełną miłości!

Bardzo fajny pomysł Wychowawczyni Tomka- na takie wyjątkowe dni!
Święto Mamy i dziecka- wyjątkowe!!!

Dziękujemy

(Każda mama przyjęta jest inaczej- uczestniczy w zajęciach związanych z tematem tygodnia)

11 komentarzy:

  1. Oj ja też bym tak z pewnością przeżywała. To wielka sprawa. :) Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było niesamowicie!
      Tomka zjadła trema (ale mu nie mówcie) Miał przygotowane przemówienie o mnie, ale ... powiedział po prostu jak bardzo mnie kocha. :)

      Usuń
  2. Prze-piękn-ne!:) Ale to nie fair, potem jest zawyżony poziom, a nie każda mama (w tym pisząca;)) ma taki talent w rękach!
    (Tylko książki to bym trochę "poważniejsze" wzięła, tak mi się wydaje, że to już takie duuuże dzieci;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO Mama się ujawniła :) :)
      Miło mi bardzo, witam Cię Kasiu i poproszę o uśmiech i jakiś znak i uścisk dłoni, gdy miniemy się gdzieś na korytarzu/ulicy lub na kolejnym zebraniu!

      EE tam, zawyżony :)

      Co do książki, to mi się z kolei wydaje, że to takie maaałe dzieci jeszcze :P
      i brałam pod uwagę grupę mieszaną - tzn 5-latki.

      Książka miała być krótka (na przysłowiowe 5 minut) i chciałam by była w temacie.
      Temat tygodnia to u nich teraz warzywa- ale nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy (poza rzepką, na straganie itd..)
      Wybrałam tego Franklina bo jest o mamie, o tym jak szukał dla mamy idealnego prezentu, by pokazać jej jak ją kocha i ostatecznie powiedział jej to słowami- kocham Cię, tak po prostu - a dla mamy było to najbardziej wyjątkowe!
      Myślę, że chociaż to taki trochę "dziecinny" Franklin, to treść jest bardzo wartościowa i na krótkie zajęcia (z cudzą mamą) się według mnie nadaje :)
      Dzieci i tak były bardziej niż zwykle podekscytowane i rozkojarzone moją obecnością :)

      I wyjaśniłam im, że grzyby to nie warzywa! (ale jesiennie miało być)

      Usuń
    2. To świetnie! Faktycznie - sympatyczna ta lektura, dziś zajrzałyśmy do biblioteki i czego jak czego, ale Franklinów tam trochę mają, zatem przeszukałam, znalazłam i na szybko przeczytałam;)

      Ech, nieprecyzyjnie się wyraziłam... Przyszłam tu po nitce;) - z Aureliowa, tak te grzybki na miniaturce cudnie wyglądały, że musiałam tu wejść:) Myślałam o biednych mamach z grupy;), bo naprawdę - zachwyciło mnie wszystko - przemyślane, dopracowane w najmniejszych szczegółach!
      Chciałabym, żeby i nas się coś tak fajnego działo, niestety, mamy takie nieco zachowawcze panie...

      Usuń
    3. A ja już myślałam, że jesteś mamą dziecka z Tomka klasy :) A Ty jesteś ich obrończynią samozwańczą :P
      Nie mniej serdecznie witam i cieszę się, z twoich odwiedzin i komentarza.

      Tomka Pani jest bardzo wyjątkowa, z powołaniem i pasją!
      Takiej życzę każdemu :)



      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Żyję! Po Tomka zaraz idę :) Rzucę okiem też na inne dzieci i mam nadzieję, że rodzice nie będą się niepokoić i mieć mi za złe tego co im przyniosłam

      Usuń
  4. Ojej. Jakie cudowne grzybki. Ile kreatywnych pomysłów. Bardzo inspirujące....

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuda, muszę się zebrać w sobie i też takie zrobić, choc wydają się być pracochłonne to efekt jest powalający:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie wymagają zbyt wiele pracy! spróbuj, będziesz zadowolona z efektu :)

      Usuń

Dziękuje za twój komentarz :)