Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy i rozwój 2-3 lata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy i rozwój 2-3 lata. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 lipca 2015
wtorek, 9 czerwca 2015
Łódki naturalne i plastikowe.
Naturalne z kory, liścia i patyczka.
Kiedyś czytaliśmy jak Pan Kuleczka takie robił dla Katastrofy, Pypcia i Bzyk Bzyk ..zapragnęliśmy też takie kiedyś zrobić
Wyszły piękne
pływały w misce z zabarwioną wodą
Ale tonęły po pewnym czasie
Musiały powstać bardziej niezniszczalne
Plastikowe z zakrętki, wykałaczki i pianki.
Te wylądowały potem z żółwiami w wannie ; )
Kiedyś czytaliśmy jak Pan Kuleczka takie robił dla Katastrofy, Pypcia i Bzyk Bzyk ..zapragnęliśmy też takie kiedyś zrobić
Wyszły piękne
pływały w misce z zabarwioną wodą
Ale tonęły po pewnym czasie
Musiały powstać bardziej niezniszczalne
Plastikowe z zakrętki, wykałaczki i pianki.
Te wylądowały potem z żółwiami w wannie ; )
niedziela, 17 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
Łódki z orzechowej łupiny
i wykałaczki i masztu papierowego
nie można dać za dużo plasteliny do łupiny, bo łódka zatonie
środa, 29 kwietnia 2015
Ale jaja!
Staś wysypał jajka czekoladowe i cukrowe, przyniósł klocki i zaczął segregować, i układać. .
Pociągi. .
Z dużym naciskiem na dobór odpowiednich kolorów (z własnej inicjatywy )
Wymagało to precyzji i uwagi
Można zadać dziecku sekwencje do odwzorowania/dokończenia. . Ja próbowałam. .ale pociągi nie mogły czekać ; )
A jajosegregacje już kiedyś były ..
wtorek, 28 kwietnia 2015
ABC piaskownicy
Nastała wiosna, a z nią zabawy w piachu.
Staś zachwycony
Wchodząc do piaskownicy lubimy się przywitać z dziećmi i ich opiekunami :) a w trakcie zabawy czasem warto zapytać o imię dziecka niż mówić- dziewczynko/chłopczyku
Już dwukrotnie byłam zapytana- (rodzice 1,5 rocznych dzieci) czy to zawsze musi się tak kończyć? Gdy zabierali dziecko z płaczem -bo to nie planowało wcale wracać do domu:)
Nie wiem
zależy
od dziecka, od jego wieku, kontaktu z rodzicem,
od jego stopnia zmęczenia, od nastroju, od temperamentu...
czasem nie ma mocnych, ale co bym doradziła?
JAK OPUŚCIĆ PIASKOWNICĘ bez płaczu........
Nie wahać się (może już pójdziemy, .chodźmy już..) tylko konkretnie ustalić i uprzedzić dziecko- to ważne! Nasze wahanie jest naszym wrogiem :) to działa na niekorzyść- dziecko wykorzystuje naszą słabość i będzie próbowało nas "przekonać do tego by zostać".
Jasne, warto zapytać- idziemy już do domu? może dziecko samo ma ochotę już iść i obędzie się bez płaczu.
Nie można jednak przerywać zabawy w trakcie "najazdu na zamek", "gotowania zupy" czy "pieczenia babki" tak o! bez ostrzeżenia. Ja mówię kilkakrotnie- w niewielkich odstępach
Ale to tylko moje doświadczenia
a sama mam na sumieniu niepolityczne piaskownicowe zagrania
np.
moje dzieci bawią się łyżkami obiadowymi
tzn. już nimi jeść nie zamierzamy, ale są to takie zwykłe, metalowe sztućce :)
łyżki zawsze budzą pożądanie innych dzieci :) są o nie spory, kłótnie itd każde dziecko chce łyżkę :)..
lecz budzą zdziwienie rodziców (o a co tu robi łyżka?)
najfajniej się taką łyżką bawi w gotowanie zupy przecież..
OO właśnie "gotowanie w piasku"
rzecz niebezpieczna w towarzystwie nieznanych maluchów (ok 1,5 roku)
O ile mój 2,5 latek wie, że LODY z piasku, czy zupa, czy ciasto, są na niby, to poczęstowanie nimi malucha (nawet najbardziej serdeczne) ze strony Stasia - okazuje się fatalne w skutkach.
Maluchy się na tym nie znają jeszcze- często to ich pierwsze doświadczenie i dosłowne organoleptyczne próby piaskowych lodów kończą się łzami w oczach i zabójczym wzrokiem mamy malucha.
znów mój błąd, powinnam przewidzieć
natomiast co do wierszyka "Babko, babko, udaj się, jak się nie udasz .... i już jestem mądra, nie mówimy TO CIĘ ZJEM..o nieeee, tylko "BĘDZIE ŹLE"
co by maluch dosłownie nie potraktował
dzieci lubią się bawić w gotowanie
jak podłapały, to znosiły mi swoje "wytwory" i nakarmiona zostałam bigosami, kawkami, lodami i zupkami....
już aż nie mogłam :)
a szał ostatnio zrobiły LODY!
A DZIELENIE SIĘ ZABAWKAMI?
nie zmuszam Stasia do dzielenia się zabawkami, ale zachęcam go- argument "jak ty nie będziesz miał to też będziesz chciał, by ktoś ci pożyczył" skutecznie go do tego zachęcił - ale dopiero gdy sam nie miał zabawek (bo nie zabraliśmy) a inne dziecko miało- i się podzieliło :) zapamiętał i się dzieli. Ale gdy miał NOWE tyle co dostane zabawki (lody) i zasiadł w piachu z nimi by ten pierwszy raz W KOŃCU się pobawić, a obcy maluch podszedł z ręcami by wziąć to Stanisław wydobył z siebie warczące, mega głośne MOJE! będę się bawić! i mamusia szybko malucha zabrała :)
potem mamusia krzyknęła widząc jak maluch podchodzi do stasiowej wywrotki, juz bała się o zdrowie czy nawet życie malucha.... ale Staś nie miał nic przeciwko, chodziło o nowe wyczekane LODOWE foremki
nie lubię jak rodzice nie reagują gdy maluchy psuja Stasiowi to co ugotował, co zbudował- sam powinien tym zarządzać, ja zwracam mu uwagę by tak nie robił.
nie lubię wyrywania z rąk zabawek i brania tych, które używa (ale np. odłozył obok siebie, np. łopatkę bo robi babkę) i uczę go by wyrażał sprzeciw, musi się komunikować i wyrażać własne zdanie
Staś mówi "to moje, będę się tym bawić" , "potrzebuję to"
o cudze zabawki zwykle pyta czy może pożyczyć, zwłaszcza jeśli leżą przy dziecku
i zwykle na głos mówimy, że chętnie się Staś swoimi podzieli, by dzieci brały -a rodzice ich nie strofowali za każdym razem (zostaw, to chłopczyka)
PODPISUJĘ
lubię mieć podpisane (inicjał cokolwiek) nasze zabawki- po to by pod koniec zabawy bez problemu pozbierać to co nasze (nie zawsze pamiętam, które- czy nasza krówka była czy konik.. a ten podpis ułatwia)
Staś zawsze pomaga zbierać- to sygnalizuje koniec zabawy
JESTEM OBOK
jestem obok Stasia
ale staram się nie ingerować, by sam nawiązywał kontakt, walczył o swoje. Dosłownie walczył, byłam aż dumna gdy po tym jak mu maluchy kilka razy wyrwały, zepsuły, zburzyły ,a on prawie płakał z żalu i niemocy- odważył się wyszarpać, tupnąć i zawalczyć o swoje. Przyznaję, że mu zasygnalizowałam tę możliwość - bo z braku reakcji rodziców tych dzieci- sama im zwróciłam grzecznie uwagę, by nie zabierały Stasiowi zabawki z ręki, nie burzyły, nie sypały piasku na głowę (Staś mówił sam, że tak nie lubi!) itd.. to dało mu informację, że tak nie wolno, że te dzieci robią źle i może się sprzeciwić (dlatego jeszcze nie mogę go zostawić w piaskownicy samego)
a rodzice są różni... oj różni
no i muszę wykopywać mokry piasek...
a jak przyjdzie lato, to moje dzieci będą w piaskownicy bez butów chodzić
to też zwykle budzi osłupienie
a co z SYPANIEM PIASKIEM?
mówię, że nie wolno
na początku "sezonu"- pierwsze wyjście do piasku, Staś nie słuchał, sypał celowo na dzieci (takie próby :) ...nie umiał się zachować, był jak mały dzikusek, stęskniony i zachwycony :)
jak zobaczył piasek (a to marzec był chyba) to zapytał przed wejściem czy buty ma zdjąć :)
Sypał na te dzieci i nasypał bratu prosto w twarz, bo taka miał fantazję.
Nim zareagowałam- Tomek mu oddał- nasypał w twarz...oczy, buzię (tak odruchowo)
Staś skrzywił się, przetarł oczy (pomogłam mu) wypluł piach z buzi, zębami zgryzł resztę (ohyda) i..... przestał sypać na dzieci
tylko mu potem przypomniałam -nie syp na innych, bo sam też byś tak nie chciał..
Teraz tylko czuwam by nie obsypał maluchów niechcący, gdy wykopuje dziurę czy burzy zamek.
Ps.
(w wieku 9 mcy -pierwszego dnia nad morzem - Staś zatarł oczy piaskiem i dostał paskudnego zapalenia spojówek- także ten tego, wiem, ze różnie bywa...
nie jemy też w piasku żadnych przekąsek i po -staramy się nie jeść
i staramy się myć/wycierać ręce -
i przyglądam się bacznie piaskownicom, wybieramy te wyższe, gdzie raczej psy nie chadzają..)
A Wy macie jakieś swoje rady, patenty, sposoby, zasady PIASKOWNICOWE?
podzielcie się..
Staś zachwycony
Wchodząc do piaskownicy lubimy się przywitać z dziećmi i ich opiekunami :) a w trakcie zabawy czasem warto zapytać o imię dziecka niż mówić- dziewczynko/chłopczyku
Już dwukrotnie byłam zapytana- (rodzice 1,5 rocznych dzieci) czy to zawsze musi się tak kończyć? Gdy zabierali dziecko z płaczem -bo to nie planowało wcale wracać do domu:)
Nie wiem
zależy
od dziecka, od jego wieku, kontaktu z rodzicem,
od jego stopnia zmęczenia, od nastroju, od temperamentu...
czasem nie ma mocnych, ale co bym doradziła?
JAK OPUŚCIĆ PIASKOWNICĘ bez płaczu........
Nie wahać się (może już pójdziemy, .chodźmy już..) tylko konkretnie ustalić i uprzedzić dziecko- to ważne! Nasze wahanie jest naszym wrogiem :) to działa na niekorzyść- dziecko wykorzystuje naszą słabość i będzie próbowało nas "przekonać do tego by zostać".
Jasne, warto zapytać- idziemy już do domu? może dziecko samo ma ochotę już iść i obędzie się bez płaczu.
Nie można jednak przerywać zabawy w trakcie "najazdu na zamek", "gotowania zupy" czy "pieczenia babki" tak o! bez ostrzeżenia. Ja mówię kilkakrotnie- w niewielkich odstępach
- Jeszcze trochę i idziemy -
- zrób kilka babek i będziemy się zbierać
- Powoli zbieramy zabawki
- Koniec zabawy podaj łopatkę, pozbierajmy resztę
- sprawdźmy czy mamy wszystko
- o mamy,
- pożegnaj się z dziećmi
- idziemy itp....
Ale to tylko moje doświadczenia
a sama mam na sumieniu niepolityczne piaskownicowe zagrania
np.
moje dzieci bawią się łyżkami obiadowymi
tzn. już nimi jeść nie zamierzamy, ale są to takie zwykłe, metalowe sztućce :)
łyżki zawsze budzą pożądanie innych dzieci :) są o nie spory, kłótnie itd każde dziecko chce łyżkę :)..
lecz budzą zdziwienie rodziców (o a co tu robi łyżka?)
najfajniej się taką łyżką bawi w gotowanie zupy przecież..
OO właśnie "gotowanie w piasku"
rzecz niebezpieczna w towarzystwie nieznanych maluchów (ok 1,5 roku)
O ile mój 2,5 latek wie, że LODY z piasku, czy zupa, czy ciasto, są na niby, to poczęstowanie nimi malucha (nawet najbardziej serdeczne) ze strony Stasia - okazuje się fatalne w skutkach.
Maluchy się na tym nie znają jeszcze- często to ich pierwsze doświadczenie i dosłowne organoleptyczne próby piaskowych lodów kończą się łzami w oczach i zabójczym wzrokiem mamy malucha.
znów mój błąd, powinnam przewidzieć
natomiast co do wierszyka "Babko, babko, udaj się, jak się nie udasz .... i już jestem mądra, nie mówimy TO CIĘ ZJEM..o nieeee, tylko "BĘDZIE ŹLE"
co by maluch dosłownie nie potraktował
dzieci lubią się bawić w gotowanie
jak podłapały, to znosiły mi swoje "wytwory" i nakarmiona zostałam bigosami, kawkami, lodami i zupkami....
już aż nie mogłam :)
a szał ostatnio zrobiły LODY!
nie zmuszam Stasia do dzielenia się zabawkami, ale zachęcam go- argument "jak ty nie będziesz miał to też będziesz chciał, by ktoś ci pożyczył" skutecznie go do tego zachęcił - ale dopiero gdy sam nie miał zabawek (bo nie zabraliśmy) a inne dziecko miało- i się podzieliło :) zapamiętał i się dzieli. Ale gdy miał NOWE tyle co dostane zabawki (lody) i zasiadł w piachu z nimi by ten pierwszy raz W KOŃCU się pobawić, a obcy maluch podszedł z ręcami by wziąć to Stanisław wydobył z siebie warczące, mega głośne MOJE! będę się bawić! i mamusia szybko malucha zabrała :)
potem mamusia krzyknęła widząc jak maluch podchodzi do stasiowej wywrotki, juz bała się o zdrowie czy nawet życie malucha.... ale Staś nie miał nic przeciwko, chodziło o nowe wyczekane LODOWE foremki
nie lubię jak rodzice nie reagują gdy maluchy psuja Stasiowi to co ugotował, co zbudował- sam powinien tym zarządzać, ja zwracam mu uwagę by tak nie robił.
nie lubię wyrywania z rąk zabawek i brania tych, które używa (ale np. odłozył obok siebie, np. łopatkę bo robi babkę) i uczę go by wyrażał sprzeciw, musi się komunikować i wyrażać własne zdanie
Staś mówi "to moje, będę się tym bawić" , "potrzebuję to"
o cudze zabawki zwykle pyta czy może pożyczyć, zwłaszcza jeśli leżą przy dziecku
i zwykle na głos mówimy, że chętnie się Staś swoimi podzieli, by dzieci brały -a rodzice ich nie strofowali za każdym razem (zostaw, to chłopczyka)
PODPISUJĘ
lubię mieć podpisane (inicjał cokolwiek) nasze zabawki- po to by pod koniec zabawy bez problemu pozbierać to co nasze (nie zawsze pamiętam, które- czy nasza krówka była czy konik.. a ten podpis ułatwia)
Staś zawsze pomaga zbierać- to sygnalizuje koniec zabawy
JESTEM OBOK
jestem obok Stasia
ale staram się nie ingerować, by sam nawiązywał kontakt, walczył o swoje. Dosłownie walczył, byłam aż dumna gdy po tym jak mu maluchy kilka razy wyrwały, zepsuły, zburzyły ,a on prawie płakał z żalu i niemocy- odważył się wyszarpać, tupnąć i zawalczyć o swoje. Przyznaję, że mu zasygnalizowałam tę możliwość - bo z braku reakcji rodziców tych dzieci- sama im zwróciłam grzecznie uwagę, by nie zabierały Stasiowi zabawki z ręki, nie burzyły, nie sypały piasku na głowę (Staś mówił sam, że tak nie lubi!) itd.. to dało mu informację, że tak nie wolno, że te dzieci robią źle i może się sprzeciwić (dlatego jeszcze nie mogę go zostawić w piaskownicy samego)
a rodzice są różni... oj różni
no i muszę wykopywać mokry piasek...
a jak przyjdzie lato, to moje dzieci będą w piaskownicy bez butów chodzić
to też zwykle budzi osłupienie
a co z SYPANIEM PIASKIEM?
mówię, że nie wolno
na początku "sezonu"- pierwsze wyjście do piasku, Staś nie słuchał, sypał celowo na dzieci (takie próby :) ...nie umiał się zachować, był jak mały dzikusek, stęskniony i zachwycony :)
jak zobaczył piasek (a to marzec był chyba) to zapytał przed wejściem czy buty ma zdjąć :)
Sypał na te dzieci i nasypał bratu prosto w twarz, bo taka miał fantazję.
Nim zareagowałam- Tomek mu oddał- nasypał w twarz...oczy, buzię (tak odruchowo)
Staś skrzywił się, przetarł oczy (pomogłam mu) wypluł piach z buzi, zębami zgryzł resztę (ohyda) i..... przestał sypać na dzieci
tylko mu potem przypomniałam -nie syp na innych, bo sam też byś tak nie chciał..
Teraz tylko czuwam by nie obsypał maluchów niechcący, gdy wykopuje dziurę czy burzy zamek.
Ps.
(w wieku 9 mcy -pierwszego dnia nad morzem - Staś zatarł oczy piaskiem i dostał paskudnego zapalenia spojówek- także ten tego, wiem, ze różnie bywa...
nie jemy też w piasku żadnych przekąsek i po -staramy się nie jeść
i staramy się myć/wycierać ręce -
i przyglądam się bacznie piaskownicom, wybieramy te wyższe, gdzie raczej psy nie chadzają..)
A Wy macie jakieś swoje rady, patenty, sposoby, zasady PIASKOWNICOWE?
podzielcie się..
piątek, 24 kwietnia 2015
Flagi- dopasowywanie.
DLA MALUCHA
Parowanie
Segregacja
Nazywamy - podaję nazwę państwa
Opowiadamy co przedstawia (gwiazdki, paski, plus/krzyż )
Opisujemy kolory
Porównujemy
Liczymy
Szacujemy których jest najwięcej / najmniej
Szukamy takiej samej
środa, 22 kwietnia 2015
Zadania naklejkowe- połącz w pary
Niby mamy tysiące książeczek z zadaniami,......... ale wolimy zrobić sobie własne
Emotikon smEmotikon smil
Jak wykorzystać naklejki.
Z Tomkiem (i przy pomocy Stasia) zrobiliśmy dla Stasia zeszyt zadań.
Wykorzystaliśmy naklejki Koniki.
mieliśmy przy tworzeniu i szukaniu par naklejek wielką frajdę :)
Staś rozwiązuje :)
niedziela, 12 kwietnia 2015
Jajo segregacje ....
Staś zabrał się za segregowanie jajeczek według koloru :)
cudnie wykrzykiwał:
takie śiame! ooo takie śiame!
piątek, 13 marca 2015
Pralka
Jest sznur na pranie.
Jest pranie.
Trzeba prać
Musiała mama dorobić pralkę ;)
Powstała z pudełka po chusteczkach
nie widać, ale ma otwierane, przezroczyste drzwi
Oczywiście można zrobić ją estetycznie, okleić dokładnie, wyrysować równo.... ja byłam mocno pospieszana, no brudne rzeczy czekały!!!
Jest pranie.
Trzeba prać
Musiała mama dorobić pralkę ;)
Powstała z pudełka po chusteczkach
nie widać, ale ma otwierane, przezroczyste drzwi
sobota, 7 marca 2015
Uczymy się kolorów. Ramki i magnesy.
Na zmywarkę, która już dawno przestała być piękna i nieporysowana :( niestety...
nakleiłam ramki- wycięte z kolorowego papieru.
Przykleiłam zwykłym biurowym klejem w kilku punktach.
Do tego garść magnesów w tych samych kolorach
i
"Proszę uporządkować!"
czwartek, 1 stycznia 2015
Papierowe kanapki i sałatka Stasia
Leniwe kolorowanie
powstał: chleb, warzywa , sery, jajka, kapuć (po stasiowemu keczup) itp...
Staś "pomagał:" kolorować, mama wycięła (kapuć narysował sam!)
Staś robił kanapki.. mama składała zamówienie (z tym i z tamtym :)
układał na papierowym talerzyku
Ostatecznie Stasiek rządny wycinania- pociął nożyczkami wszystkie składniki i "zrobił sałatkę " w miseczce :)
![]() |
- kolory
- kolorowanie
- chwyt kredki, nożyczek
- wycinanie
- rozumienie poleceń
- wyobraźnię
- nazwy warzyw
i pewnie wiele wiele innych :) a przy tym przednia i leniwa zabawa
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































