Wybieramy się z Tomkiem do logopedy, Staś idzie z nami, będziemy czekać na Tomka na korytarzu. Żeby nie przeszkadzać (nie hałasować) i zająć Stasia proponuję mu zabranie książeczek. Staś wybiera i przynosi mi same dźwiękowe, z przyciskami grającymi. Mówię mu-
Stasiu przynieś jakąś NIE GRAJĄCĄ.

Poszedł do swojego pudła z książkami, szuka czegoś, odkopuje, przekłada książki, przebiera, szuka zapamiętale... nagle MA, idzie do mnie, niesie...
mój dosłowny synek, przyniósł
NIE GRAJĄCĄ-
.. bo się w niej baterie wyczerpały
jedyna taka NIE-GRAJĄCA, jaką ma !
Jest przecudowny !
OdpowiedzUsuń